TOK FM w wywiadzie z Ireną Borowik

; kategorie: sceptycyzm

Co za tendencyjny stek bzdur. Pani profesor tendencyjna, a pani redaktor jeszcze gorsza.

Karolina Głowacka:
Mam wrażenie, że bycie w pełni konsekwentnym ateistą jest szalenie trudnym zadaniem intelektualnym. W tej konsekwencji można odkryć zupełną pustkę.

Powyższe zdanie jest bez sensu, jak by go nie próbować zrozumieć.

Po pierwsze, kwestia prawdziwie „pełnej konsekwencji” w jakiejkolwiek pozycji filozoficznej. Czegoś takiego nie ma, i wszyscy o tym wiedzą.

Jeżeli natomiast mówimy o bliżej niezdefiniowanym potocznym znaczeniu „pełnej konsekwencji”, to o co chodzi? Że jeżeli ktoś nie wierzy w brodatego dziadka w chmurach, nie może ubrać drzewka i obdarować bliskiej osoby prezentem w czasie zimowego przesilenia?

Karolina Głowacka:
Wtedy pytania o sens życia stają się niesamowicie trudne. Może dlatego ateiści bywają tacy miękcy: “nie wierzę, ale nie wykluczam”.

Pytania o sens życia? A może raczej o „sens wypowiedzi”? Zaprawdę trudne to pytania, szczególnie w tym wywiadzie.

Czy pani redaktor chodzi może o Ostateczne Pytanie o Życie, Wszechświat i Całą Resztę? Samo to, że wypowiedzieliśmy słowa „jaki jest sens życia?”, niewiele jeszcze znaczy, jeżeli za tymi słowami nie kryje się znaczenie.

Kwestia „nie wykluczam” należy do teologiczno-filozoficznego elementarza. Odsyłam do czajniczka Russella. Jest to najbardziej standardowa pozycja względem dowolnego absurdalnego twierdzenia i nie ma nic wspólnego z „miękkością”.

prof. Irena Borowik:
Wielu ateistów bardzo ceni wiarę. Jej funkcje.

Czyli ateiści to protekcjonalni hipokryci.

Karolina Głowacka:
Laicyzacja w społeczeństwach dobrobytu jest nieunikniona? Jak trwoga to do Boga, a jak trwogi nie ma…

A może to idzie w drugą stronę, że wygrana walka z religią sprzyja dobrobytowi?

prof. Irena Borowik:
W Polsce, niezależnie od zachodzących zmian, poziom przynależności do Kościoła rzymskokatolickiego utrzymuje się w granicach 90-95 proc.

Jasne, chciałbym to widzieć! Taką liczbę można dostać chyba tylko od tejże organizacji kościelnej, a nie ludzi.

Karolina Głowacka:
Tzw. wojujący ateiści atakują religijność jako coś zupełnie zaściankowego i staromodnego. Wydaje się, że mówią “nie dorośliście do tego, żeby religijność odrzucić”. To wydaje mi się szalenie niesprawiedliwe.

Po pierwsze, przypomnijmy, czym się różni wojujący chrześcijanin od wojującego ateisty: wojujący chrześcijanin wysadza w powietrze kliniki aborcyjne, a wojujący ateista, kiedy już położy swoje dzieci spać, siada i pisze.

Po drugie, kwestia odrzucenia religijności dotyczy życia publicznego, nie prywatnego. Jeżeli ktoś chce kształtować prawo w oparciu o doktrynę religijną, to jak najbardziej sprawiedliwie zasługuje na zarzut niedorośnięcia.

Karolina Głowacka:
Przypominają mi się słowa znajomej ateistki: “Jest dla mnie szalenie ważne, w jakiego boga nie wierzę”.

Chodzi o Zeusa, tak?

prof. Irena Borowik:
To bardzo mądre. Co więcej, wielu ateistów o religii jako o wierze wypowiada się z najwyższym szacunkiem. Dostrzegają jej pozytywne społeczne funkcje.

Przepraszam, jakie? Jeżeli rzeczywiście są jakieś pozytywne funkcje pełnione przez organizacje kościelne, są one pełnione pomimo religii, a nie dzięki niej.

Jeżeli miałbym dostrzec w tym wywiadzie cokolwiek pozytywnego, to przynajmniej tyle, że prof. Borowik dostrzegła, że wstąpienie do kościoła katolickiego odbywa się bez zgody samego zainteresowanego, a wystąpienie jest bardzo trudne. Byłaby bliżej prawdy, gdyby powiedziała że jest niemożliwe.