Wystąpienie z kościoła katolickiego, stan z kwietnia 2013

; kategorie: życie sceptycyzm

Wersja dla zabieganych:

człowiek: Kościele, zapisz sobie że z ciebie wystąpiłem.
kościół: Niczego sobie nie zapiszę.
człowiek: Ale ja proszę! Żądam!
kościół: Możesz nam skoczyć, człowieku.
człowiek: GIODO, proszę kazać kościołowi mnie wypisać!
GIODO: Tia… jest zapis “i 3” a pan jesteś członek.
człowiek: Ale ja nie jestem żaden członek!
GIODO: Kościele, jest członek czy nie jest członek?
kościół: Ależ oczywiście że jest członek.
GIODO: No właśnie. Spadaj, człowieku.
człowiek: A proszpanią, a GIODO się miga!
mały sąd: Tak, spadaj, człowieku.
GIODO: chłe chłe chłe…
człowiek: Bo pójdę do wychowawczyni!
mały sąd: To idź.
człowiek: A proszpanią, a GIODO się miga i mały sąd też!
większy sąd: Hm… Hm… Hm… Spadaj?
człowiek: Pieprzyć to, idę do dyrektora. Panie dyrektorze, a GIODO się miga i mały sąd i większy sąd też!
duży sąd: proszę szanownego GIODO, szanowne GIODO nie raczyło ustalić czy w ogóle istnieje możliwość wystąpienia. I czy nie można było po prostu zapytać się człowieka?
GIODO: Ale ale!
sąd: Żadne ale. Oto wyrok. Migasz się pan.

Komentarze

  • Zal (2013-04-11 19:57:58):

    Świetnie ujęte :D Zrealizowane w oparciu o własne doświadczenia, czy kogoś innego? Dasz namiar na dłuższy opis? Przyda się każdemu innemu chętnemu :]

  • GIODO (2013-04-11 23:43:31):

    “Chłe chłe chłe” nie było :)

    W.Wiewiórowski

  • n3m0 (2013-04-12 07:09:46):

    @zal: www.wystap.pl
    :]

  • Ejdzej (2013-04-12 12:06:31):

    Instytucje państwowe tradycyjnie intepretują prawo tak, aby mieć jak najmniej do roboty; za bezczynność/opieszałość rzadko kiedy spotyka kogoś utrata premii. Smutne jest to, że gdyby kwestią była np. trudność w rozkręceniu biznesu, to nikt by nie ciągnął tego do większego sądu, tylko po prostu zrezygnował.

    BTW: a czy jest podobna historia dla starania się o “zniknięcie” danych?

  • automaciej (2013-04-13 09:57:48):

    W sensie, o usunięcie danych? Załóżmy że wszystko idzie pomyślnie: GIODO dowiaduje się że wystąpienia nie ma, zatem żeby realizować zapis “i 3”, państwo musi zacząć utrzymywać swoją osobną bazę danych w której przechowuje powiązania pomiędzy obywatelami i związkami religijnymi, a w przypadku rozbieżności zdań będzie się pytać obywatela. Jeżeli państwo ustali że dany obywatel nie jest członkiem danego związku religijnego, wtedy mają zastosowanie ogólne zasady ochrony danych osobowych.

    Przeglądając ustawę, obywatel ma prawo do: „żądania uzupełnienia, uaktualnienia, sprostowania danych osobowych, czasowego lub stałego wstrzymania ich przetwarzania lub ich usunięcia, jeżeli są one niekompletne, nieaktualne, nieprawdziwe lub zostały zebrane z naruszeniem ustawy albo są już zbędne do realizacji celu, dla którego zostały
    zebrane.”

    Trochę dziwny jest ten kwalifikator „jeżeli są one niekompletne, nieaktualne, nieprawdziwe”, i tak dalej. Dlaczego obywatel musi uzasadniać prośbę o usunięcie danych? Dziwne.

  • n3m0 (2013-04-13 12:46:34):

    @automaciej: a po co baza? Oświadczenie do związku i GIODO nie wystarczy? Kto będzie aktualizował taką bazę? Kto będzie wpisywał nowe związki wyznaniowe/religie i kiedy? IMHO wystarczy oświadczenie. Cała reszta jest zbędna.

    A jak uda nam się wywalczyć również usunięcie danych to zwycięstwo będzie pełne a bazy powiązań zupełnie zbędne. Cały myk polega tu na tym, że GIODO nie może kontrolować zapisów obywateli, którzy do Kościołą należą. Tak więc Katolicy mogą obejść się smakiem i póki z KK nie wystąpią, są traktowani jak obywatele drugiej kategorii.

    A jak wystąpisz z Kościoła i masz na to ‘kwit’ to wtedy dopiero GIODO może kontrolować, co się z tymi danymi dzieje. Tak przynajmniej rozumiem to co pisze Maciek Psyk.

  • automaciej (2013-04-13 13:33:12):

    Związki wyznaniowe już teraz są rejestrowane, można sobie zobaczyć listę.

    http://bip.msw.gov.pl/portal /bip/247/15644/Rejestrkosciolowiinnychzwiazkow_wyznaniowych. html

    Być może da się obyć bez bazy, ale wtedy będzie potrzebny jakiś papier, dlatego że państwo będzie musiało mieć jakiś niekościelny sposób określania, czy dany obywatel należy do danego związku czy nie.

  • n3m0 (2013-04-13 13:46:45):

    Związki są rejestrowane bo mają w związku z tym pewne przywileje. Pozbędziemy się przywilejów to i rejestrowanie związku przestanie być potrzebne.
    Ale - jest różnica między zarejestrowaniem związku a rejestrowaniem przynależności obywatela do danego związku.
    Generalnie w naszym przypadku niezbędne jest jedynie zapisanie do jakiego związku ktoś NIE należy. Reszta jest IMHO zbędna.

    A co do rejestracji związków - tak wiemy, że w Polsce mamy oficjalną listę. Kościół FSM coś o tym może powiedzieć więcej :)

  • ejdzej (2013-04-14 21:01:37):

    Żądanie usunięcia byłoby naprawdę pierwszym testem na charakter “wzajemnej autonomii” i innych szumnych określeń z Konstytucji. Dotychczasowe tarcia o występowanie po włosku to tak naprawdę nic; ale jak Kościół będzie miał “zapomnieć”, że ktoś został ochrzczony, bierzmowany itp. i państwo do tego będzie przymuszać, to po pierwsze: żadna tam “autonomia”, tylko ustali się kto tu rządzi ;) a po drugie: dane i tak będą; ale utajnione. Albo (przecież nowoczesność w domu i parafii) zupełnie jawnie wyemigrują za granicę, choćby do Watykanu i wtedy obywatel będzie sobie mógł występować o co zamarzy.