Złośliwe dodatkowe efekty w muzyce

; kategorie: muzyka

Jest jeden utwór, którego często słucham, i w którym w pewnym momencie pojawia się dźwięk bliżej niesprecyzowanego alarmu. Być może budzik, albo laptop który ma problemy z baterią, a być może pager z informacją o jakiejś awarii. Dźwięk jest umieszczony gdzieś w spodniej warstwie muzyki, słychać go ledwo-ledwo, ale że jestem wyczulony na elektroniczne alarmy (być może kwestia obecnej pracy), za każdym razem się na niego łapię.

Pracując w biurze, często siedzę w słuchawkach, żeby móc się lepiej skoncentrować na tym co robię. Mam przyzwoite słuchawki, które dają niezłą izolację akustyczną. Dźwięki z otoczenia wciąż słychać, ale dużo ciszej i w tle. Gdyby ten alarm w muzyce był na pierwszym planie, nie byłoby problemu. Byłoby słychać, że dźwięk pochodzi z nagrania, a nie z otoczenia. A tak, łapię się za telefon, i rozglądam się, żeby zlokalizować źródło dźwięku.

Muszę sobie zapamiętać żeby robiąc nagrania, nigdy nie umieszczać w muzyce pół-schowanych dodatkowych efektów dźwiękowych. Albo na wierzchu, albo wcale.

Komentarze

  • tdudkowski (2010-11-29 12:39:44):

    XKCD: Sample

  • Wanted (2010-11-29 23:07:36):

    Audacity do ręki i wyciąć gada :)

    BTW, w znanym utworze Time Pink Floydów, który skądinąd bardzo lubię, denerwuje mnie mega głośny dźwięk zegarów na początku. Rozumiem zamysł artysty, ale plz nie chcę ogłuchnąć.

  • burbie (2010-12-07 22:11:06):

    Przypomniałeś mi o zdarzeniu sprzed jakichś 10 lat. Tytułem wstępu napiszę, że w szczenięcych latach długo mieszkałem na osiedlu Za
    Żelazną Bramą w Warszawie. Instalacja wodociągowa w tych blokach (za
    komuny wykonana z rur stalowych, teraz już doprowadzona do normalności) podczas użytkowania wydawała najrozmaitsze dźwięki, z których najbardziej charakterystyczne było przeciągłe wycie obluzowanych elementów na grzybkach zaworów w bateriach. Mieszkańcy byli przyzwyczajeni do tego tła dźwiękowego, nikt nie zwracał na nie uwagi. Z czasem zapomniano o nim zupełnie.

    Wiele lat po mojej przeprowadzce ze wzmiankowanego osiedla miała miejsce następująca sytuacja. Siedziałem zaabsorbowany pracą w cichym
    pomieszczeniu, w którym grało sobie radio z przyzwoitego zestawu hi/fi.
    Wtem usłyszałem dokładnie tamten odgłos z rur! Absolutny szok! Wyrwało mnie w inną rzeczywistość, tak samo jak Ty zacząłem sie rozglądać po
    pomieszczeniu, nie wierząc, że to nie dzieje się naprawdę, no po prostu jak u Prousta, akustyczna magdalenka na maksa. A to był kawałek z radia. Travis - “Sing”. Wycie rury zaczyna się w 0:43 i trwa ok. 11
    sekund, poniżej próbuję podać link do teledysku na YT. Od tamtej pory za każdym razem, gdy słyszę ten utwór, śmieję się w głos. Pozdrawiam byłych współmieszkańców z osiedla

    Rura Travisa