Prawdopodobnie

; kategorie: sceptycyzm

W ten wtorek, 21 października 2008, Brytyjski Związek Humanistów rozpoczął zbiórkę pieniędzy na kampanię Ateistyczny autobus.

Dziś mamy sobotę. Wyniki nie są zgodne z oczekiwaniami. Oczekiwania były takie, że jakoś się uda zebrać wymaganą kwotę. Cel został osiągnięty we wtorek, sześć po dziesiątej rano. W tej chwili stan zbiórki wygląda tak:

| Cel zbiórki: | £5,500.00 |
—|—|—|—
| Datki: | £103,478.00 |

Oznacza to, że będą to nie tylko autobusy, ale też pociągi, billboardy i cokolwiek jeszcze będzie w stanie zmieścić napis „Boga prawdopodobnie nie ma. Przestań się martwić i idź cieszyć się życiem.”

Ale… skąd właściwie to słowo „prawdopodobnie”?

Osobiście uważam umieszczenie tego słowa za genialne posunięcie. Wbrew pozorom, wcale nie osłabia przesłania, ale je wzmacnia.

Jednym z powodów umieszczenia słowa była zgodność z przepisami dotyczącymi reklamy. Poza tym, takie sformułowanie jest obarczone mniejszym prawdopodobieństwem śmiertelnego obrażenia kogoś, a jeżeli już napatoczy się ktoś ktoś nawet postanowi zostać śmiertelnie obrażony, trudniej będzie to wykazać. Ale te powody akurat, moim zdaniem, są drugorzędne. Jest w tym coś o wiele lepszego.

Po pierwsze dlatego, że to słowo w tym miejscu jest – zaskakujące! To samo stwierdzenie, ale bez słowa „prawdopodobnie”, widzieliśmy i słyszeliśmy wiele razy. Umieszczenie go na autobusach też byłoby dobre, ale dodanie słowa „prawdopodobnie” zdobywa pierwszy punkt: zmusza do zastanowienia, co to słowo tam do diaska robi?! Teraz, kiedy mamy już uwagę widza, pora zdobyć kolejne punkty.

Po drugie – brak tego słowa, jak słusznie pisze Ariane Sherine, sprawiałby wrażenie że kampania obiera pozycję braną na wiarę. Ateiści nie przyjmują opinii bez oparcia w faktach, nie potrzebują mieć wiary.

Po trzecie, słowo to sprawia, że całość sprawia wrażenie zrelaksowania i zdejmuje ciężar oraz dramatyzm dylematu p.t. „Muszę koniecznie wiedzieć, czy ${deity} jest, czy go nie ma.” Alister McGrath próbuje grać właśnie na tym dramatyzmie; w książce Bóg nie jest urojeniem (The Dawkins Delusion), pisze tak:

Jedynym w świecie faktem od którego nie ma ucieczki, a zarazem faktem wielce nieprawdopodobnym jest fakt istnienia nas - myślących istot ludzkich. (…) Być może powinniśmy uświadomić sobie, że choć wiele rzeczy wydaje się nieprawdopodobnymi, to z nieprawdopodobieństwa wcale nie wynika - i nigdy nie wynikało - nieistnienie. Choć nasze istnienie wydaje się wielce nieprawdopodobne, jednak istniejemy. Nie chodzi zatem o to, czy Bóg jest prawdopodobny, tylko o to, czy istnieje.

Nie wiem, skąd mu się wzięło to „zatem” w ostatnim zdaniu, bo nie widzę tu wynikania; dałem pełniejszy cytat, żeby nie było że zdanie jest wyrwane z kontekstu.

Poznawanie świata, o ile mi wiadomo, sprowadza się do prawdopodobieństw; nic nie jest nam przedstawiane wprost, wszystko co wiemy, to po prostu rzeczy którym przypisujemy odpowiednio wysokie prawdopodobieństwo. Dlaczego McGrath próbuje od niego uciekać, trudno mi powiedzieć. Wygląda to tak, jakby według McGratha wiedza o istnieniu lub nieistnieniu ${deity}, oraz odpowiedź na Wielkie Pytanie o Życie, Wszechświat i całą resztę w jakiś sposób nam się należały, tak jakbyśmy mieli do nich „prawo”. A może po prostu nie mamy jak tego wiedzieć i prawdopodobieństwa to wszystko co mamy? Świat to (prawdopodobnie) nie jest miejsce, gdzie rzeczy „nam się należą”.

Gazeta Wyborcza usunęła to słowo z nagłówka swojego artykułu o kampanii. Szkoda. W samym artykule cytują już całą frazę, tak jakby nie widzieli różnicy. Cóź, widać, nie zrozumieli.

Jeżeli organizacje religijne mają się czego obawiać ze strony tej kampanii, to właśnie tego prawdopodobnie, które* jest jej najgłębszym i najskuteczniejszym elementem.

* Prawdopodobnie.

Komentarze

  • Paweł Ciupak (z WinNT5.0) (2008-10-25 13:49:44):

    Dobra, to kiedy będą krucjaty przeciw wierzącym?

  • Sajam (2008-10-25 14:05:34):

    Po tym ile zebrali widać zainteresowanie ;D
    Oby tak dalej – kibicuje tej kampanii.

    Co do GW to pewnie chcieli zrobić sensację, ale prawdopodobnie się nie udało niestety…

  • torero (2008-10-25 14:18:02):

    Na jakimś krakowskim murze zauważyłem graffiti: „Bóg umarł [Nietsche]”. Za jakiś czas to hasło zostało zasprayowane, a poniżej pojawiło się „Niestsche umarł [Bóg]”. I w zasadzie tyle na ten temat, bo nie mam dzisiaj mocy przerobowych na kolejne advocacy, wybaczcie.

  • flegmatyk (2008-10-25 14:26:35):

    Ateiści muszą być strasznymi frajerami, żeby tak wydawać forsę na taka propagandę. Kościołowi się przynajmniej zwraca, poza tym on ma za sobą ideologię nakazującą szerzyć wiarę. Ateiści nie mają takiej ideologii, ale widać, że chyba czegoś im brakuje.

  • Piotr Pyclik (2008-10-25 14:28:32):

    Jak widać też mają ideologię nakazującą szerzyć wiarę. Mają nawet swojego proroka, to szaleństwo na punkcie Dawkinsa strasznie mnie dziwi. Zastanawia mnie jeszcze, jak to „prawdopodobnie” ma się do pewności, którą ateiści tak zawsze podkreślają. Pasuje mi to bardziej do agnostycyzmu, bardziej z resztą sensownego.

  • remiq (2008-10-25 15:30:01):

    Stop worrying and enjoy your life?
    Rozumiem, że kupowanie billboardów jest oznaką nieprzejmowania się Bogiem? Zresztą, jak można walczyć z czymś, w co się nie wierzy?

  • Automaciej (2008-10-25 15:35:51):

    Chłopaki, mam pytanie: w jakiej kolejności działacie: najpierw czytacie wpis a potem piszecie komentarze, czy odwrotnie?

  • Dodek (2008-10-25 17:59:51):

    torero:
    „Moją śmierć sławię ja wam, śmierć wolną, która po mnie przyjdzie, ponieważ ja tego chcę” – tako, o wolnej śmierci, rzecze Zaratustra.

    remiq:
    fanatyczni ateiści walczą nie z bogiem, tylko ze zbiorową iluzją, bo wierzą, że takie zjawisko istnieje.

    flegmatyk:
    „Kościołowi się przynajmniej zwraca” – nie jestem pewien, czy popierasz ateistów czy nie, ale to zdanie ma głęboki sens, który w pewnym sensie uzasadnia ideę walki ze stereotypami myślowymi.

  • flegmatyk (2008-10-25 18:03:28):

    Nie popieram, po prostu czy patrzeć na sprawę materialnie czy ideologicznie to nawracanie kościelne ma sens, a ateistyczne? Chyba żadnego.

  • Dodek (2008-10-25 18:08:37):

    ma. na przykład powiedzmy, że rząd chce wprowadzić pewną pozytywną i przydatną reformę, jednak dostaje silny sprzeciw kościelnej społecznosci, bo np. a) Bozi się to nie spodoba, b) Kościół to organizacja wyjątkowa i nas się nie tyczą pewne prawa – podatki? jeszcze czego
    albo inaczej – ktoś wysadza się w powietrze w autobusie pełnym ludzi, bo Bóg tak chciał.

    wierzę, że każdy ma prawo do życia tak, jak chce, i niczyje poglądy nie powinny go ograniczać.

  • remiq (2008-10-25 18:09:54):

    Przykład pozytywnej i przydatnej reformy == aborcja na życzenie? Trudno mi wymyślić inną sprawę, w którą wtrącałby się polski Kościół.

  • Dodek (2008-10-25 18:11:43):

    koniec ze zmuszaniem dzieci do wiary poprzez „lekcje” religii w szkole na przykład, albo chociażby opodatkowanie Kościoła.

  • Piotr Pyclik (2008-10-25 18:14:51):

    A co powiesz na zmuszanie dzieci do wiary przez rodziców? W tej ateistycznej utopii mogą trafić się i tacy.

  • remiq (2008-10-25 18:17:31):

    Nie byłem w szkole już ładnych 10 lat, a pamiętam że miałem możliwość wyboru religii bądź etyki. Co dziwne, nie mogłem wybrać innych przedmiotów. Kto w takim razie ograniczał moją wolność?

    > chociażby opodatkowanie Kościoła
    Znajdź organizację, która dobrowolnie dałaby się opodatkować. Przy okazji, co chciałbyś w działalności Kościoła opodatkować?

  • remiq (2008-10-25 18:18:02):

    Piotr Pyclik:
    Zabrać dzieci rodzicom, skoro na nie nie zasługują!

  • Piotr Pyclik (2008-10-25 18:18:24):

    Odpowiedź sama się nasuwa, nie? ;)

  • remiq (2008-10-25 18:19:32):

    Zbyt często trollujemy w tych samych wątkach, to i łatwo zgadnąć. :P

  • Dodek (2008-10-25 18:21:32):

    remiq: http://blog.gadawski.pl/2008/10/21/kolejni-nonkonformisci/ – odnośnie wyboru lekcji w szkole – poczytaj szczególnie komentarze
    jasne, że żadna by nie chciała – ale tylko kościół nie jest. czemu? co opodatkować – hm, zastanówmy się, przychody? jakoś fundacje są opodatkowywane, to czemu kościół by nie mógł być?

  • remiq (2008-10-25 18:34:53):

    Wybiórcza donosi o buncie uczniów, którzy nie chcą religii w szkołach:
    „Po której pan jest stronie?”, „O którego Boga chodzi, bo jest kilku?”, szukanie wojny tam, gdzie jej nie ma. Uczniowie wybrali? Wybrali. I koniec opowieści. Spodziewałem się czegoś w rodzaju „i zostali wyrzuceni ze szkoły, zmuszeni do bycia indoktrynowanym”.

    Jest sporo dziedzin, które można by opodatkować. Przykładowo, kieszonkowe, które rodzice dają swoim dzieciom. Darowizna jak się patrzy. Ja mam taką chorobę psychiczną, że jak widzę, że państwo nie ściąga podatków z jakiejś organizacji to się cieszę i chciałbym, żeby z innych organizacji też nie ściągało. Różne fundacje ratujące dzieci w Afryce, czy głodnych z dworca warszawskiego. Dlaczego państwo żeruje na tym, że ludzie chcą pomagać? Dlaczego człowiek nie ma prawa dobrowolnie oddać komuś czegoś co posiada, bez fiskusa wyciągającego rękę po procent?

  • zimbabwe (2008-10-25 19:24:31):

    Hmmm…. Aż boję się komentować, mam nadzieję że nie wywalicie mnie ze swojego grona ponieważ jestem…Luteranką? Ale fanatyzmów religijnych unikam i w ogóle fanatyzmów ideologicznych.

  • Bandit (2008-10-26 10:13:09):

    Jak by to było w polsce, wpadłby Ojciec R. swoim nowym Mercedesem S-class codename rydzykobus i rozjebał kampanie wpizdu ;D. Dobrze, że istnieją kraje tolerancyjne, pozostaje tylko marzyć, że wrodzony devotyzm w polsce odejdzie w niepamięć.

  • pecet (2008-10-26 23:14:19):

    Bardziej mi ta kampania pod Antyteizm podpada niż Ateizm…

  • Paweł Ciupak (2008-10-26 23:15:34):

    Bo podpada, i dlatego siȩ z nich nabijamy.

  • Automaciej (2008-10-27 23:57:44):

    Zimbabwe, cześć, fajnie że do mnie w końcu trafiłaś! Witaj! :-)

  • hcz (2008-10-28 00:39:12):

    Kiedy chrześcijanie (tak dla przykładu — dotyczy też wyznawców innych religii) reklamują swój światopogląd głośno, nachalnie i często za nie swoje pieniądze — wszystko jest OK. Ale kiedy ateiści chcą przyczepić do autobusów niewinne skądinąd bannery: „Dobra, to kiedy będą krucjaty przeciw wierzącym?” Ten komentarz jest głupi i nieuczciwy.

  • flegmatyk (2008-10-28 09:34:06):

    a za czyje pieniądze? ;) poza tym przypominam, że te religie mają w swoich zasadach nakaz szerzenia wiary, a ateiści nie mają zasad wogóle, więc cel takich reklam jest conajmniej niejasny.

  • hcz (2008-10-28 09:42:17):

    1. Za czyje pieniądze? Choćby za moje niestety…
    2. Zdanie: „ateiści nie mają zasad w ogóle” jest fałszywe.
    3. Cel reklam jest opisany na stronie internetowej projektu i rzeczywiście niewiele ma wspólnego z szerzeniem wiary.

  • flegmatyk (2008-10-28 09:51:51):

    czy byłbyś łaskaw przybliżyć mi sposób pozyskiwania przez Kościół Twoich pieniędzy? ;)

  • hcz (2008-10-28 10:12:52):

    http://tnij.org/b927

  • zimbabwe (2008-10-28 15:55:02):

    Chrześcijanie nachalni? No chyba że masz na myśli katoland (mam na myśli tych fanatycznych, zdewociałych katolików bo na szczęście nie wszyscy są tacy), bo przynajmniej jeśli chodzi o protestantyzm nie spotkałam się z agresywnym szerzeniem wiary. Choć wiadomo, fanatycy i wariaci są w każdej nacji. Przykre tylko że wyznawcy innych religii niż chrześcijaństwo albo ateiści patrzą na chrześcijan tylko pod kątem katolickim, ale trudno się dziwić, w końcu to wyznanie najliczniej reprezentowane w Polsce.

  • flegmatyk (2008-10-28 16:01:18):

    @hcz: wybacz, że tak późno, ale dopiero wróciłem do domu.

    Nie widzę na podanej przez Ciebie stronie niczego o finansowaniu jakiejkolwiek kampanii reklamowej Kościoła, chyba, że niedokładnie patrzyłem…

  • zimbabwe (2008-10-28 16:08:13):

    To znów ja… W ramach wyjaśnień żeby nie było nieporozumień :-) To nie jest tak, że ja kogoś tutaj atakuję, jedynie pokazuję swój punkt widzenia. Oczywiście, protestantyzm też nie ma jasnych stron w swojej historii i wśród protestantów też są świry (miałam kiedyś nawet taką koleżankę która uważała że kalwinizm to najlepsza religia na świecie i ciągle mi dokuczała że należę do zboru od 7 roku życia a nie od urodzenia jak ona – żeby było śmieszniej nie jestem kalwinką), ale wystarczy popatrzeć na choć jeden mały pozornie błahy fakt – film „Luter” z 2002 roku ukazał się w kinach w Niemczech i z tego co wiem to poza Niemcami też, ale w Polsce się nie pokazał… Choć mógłby się pokazać, ale płyty z DVD przechodzą jedynie z rąk do rąk prywatnych osób. A w kinach nie ma.

  • Paweł Ciupak (2008-10-28 17:45:55):

    „Kiedy chrześcijanie (tak dla przykładu — dotyczy też wyznawców innych religii) reklamują swój światopogląd głośno, nachalnie i często za nie swoje pieniądze — wszystko jest OK.”

    Właśnie nie jest OK! – zaraz podnoszą się głosy typu „j***ny kościół znów się wtrąca do nieswoich spraw”, i inne.

    „bo przynajmniej jeśli chodzi o protestantyzm nie spotkałam się z agresywnym szerzeniem wiary”

    Pf, pojedź do USA, tam protestanci są jeszcze bardziej fanatyczni od katolików. Nie muszę mówić też, że to głównie kraje tradycyjnie w przeważającej protestanckie (Szwecja, Norwegia czy inne) mają najmniejszy stopień rozdziału kościoła od państwa.

  • hcz (2008-10-29 16:33:17):

    @Paweł Ciupak:
    Czy Ty potrafisz zauważać nieekstremalne aspekty jakichkolwiek zjawisk? Różnie można manifestować światopogląd i różnie na to reagować. Czy ja w ogóle pisałem coś o Kościele? Miałem na myśli zwykłych ludzi, których manifestacje światopoglądu – jeśli są wierzący – traktuje się z pobłażaniem, często nawet wtedy kiedy stają się dla innych uciążliwe. Nie widziałem jeszcze, żeby ktoś na widok kolejnego pomnika Jana Pawła II krzyczał: Ciekawe kiedy zaczną wieszać ateistów!? Ale kiedy swój światopogląd manifestują niewierzący zaraz budzi to podejrzenia i niezdrowe sensacje.

    @flegmatyk:
    Chciałeś dowiedzieć się jak Kościół wchodzi w posiadanie moich pieniędzy, to Ci pokazałem. Jak już napisałem wyżej pisząc o „reklamowaniu światopoglądu” miałem na myśli coś innego. Ale jeśli się upierasz… Czy budowanie jakiejś monstrualnej świątyni nie jest demonstracją światopoglądu? Albo religia w szkołach, kapelani w wojsku, uczelnie i wydziały teologiczne?

    @zimbabwe:
    Zarzucasz mi, że patrzę na chrześcijaństwo przez pryzmat katolicyzmu, ale sama masz niewiele szerszą perspektywę. W ciągu tego roku czterokrotnie byłem nagabywany przez jakichś misjonarzy. Raz byli to scjentolodzy a trzy razy nie wiem kto, ale wymachiwali mi przed nosem Biblią i było ich znacznie trudniej spławić.

    Też nie chcę nikogo (a Ciebie w szczególności) atakować. Nie twierdzę też że wszyscy wierzący (ani wszyscy chrześcijanie) są agresywni, nachalni i sięgają po cudze portfele. Chodziło mi o dysproporcje w reakcjach na manifestacje światopoglądowe wierzących i niewierzących. I żeby już wszystko było do końca jasne – nie twierdzę, że wszyscy i zawsze reagują w taki czy owaki sposób. Chodziło mi konkretnie o komentarz: „Dobra, to kiedy będą krucjaty przeciw wierzącym?”, który – powtórzę jeszcze raz – jest głupią i nieuczciwą ale niestety nie odosobnioną sugestią, że demonstracja racjonalistycznego światopoglądu jest agresją wobec wierzących.

  • hcz (2008-10-29 16:43:39):

    @flegmatyk:
    Jeszcze jedno. Zastanawiasz się komu i jak opłaca się nawracanie. Jestem głęboko przekonany, że oprócz tych którzy nawracają dla pieniędzy jest również wielu takich, którzy po prostu uważają że świat byłby lepszy gdyby więcej ludzi podzielało ich światopogląd.

  • hcz (2008-10-29 17:02:11):

    „A może po prostu nie mamy jak tego wiedzieć i prawdopodobieństwa to wszystko co mamy? Świat to (prawdopodobnie) nie jest miejsce, gdzie rzeczy „nam się należą”.”

    Dawkins w świetny sposób odnosi się do tego problemu w „Rozplataniu tęczy”:

    „W wyniku rozwoju tej teorii, wspieranej przez wszelkie dostępne obserwacje, powstało przypuszczenie, że w pierwotnym tyglu wszystkich kataklizmów zrodził się także czas. Prawdopodobnie nie rozumiecie, tak samo jak ja, co miałoby znaczyć powiedzenie, że czas zaczął się w jakimś konkretnym momencie. Ale znów: to jest właśnie wynik ograniczenia narzucanego nam przez nasz mózg, który został ukształtowany tak, aby mieć do czynienia z powolnymi, dość dużymi obiektami na sawannach Afryki, gdzie wszystko da się przewidzieć, bo wszystko jest „uporządkowane”, a każde stworzenie ma jakąś swoją „przeszłość”.”

    Mimo zwodniczej lekkości tej myśli uważam ją za najważnieszą w całej książce. (Prawdopodobnie) te wszystkie ostateczne rzeczy, które zaprzątają nasze umysły to zwykłe banały, tyle że nie będące „powolnymi, dość dużymi obiektami na sawannach Afryki”…

  • zimbabwe (2008-10-30 15:28:15):

    Ci co Cię zaczepiali to pewnie świadkowie Jehowy – oni faktycznie są strasznie nachalni.