Mocarne latawce

; kategorie: zabawki

Bumerangi to bardzo fajna zabawa, ale mają jedną wadę: są wrażliwe na wiatr. Nic dziwnego, bo w końcu lot bumerangu polega na unoszeniu się w powietrzu; jeżeli to powietrze się przesuwa, to przesuwa się cała trasa lotu bumerangu. Oczywiście, można starać się kompensować wpływ wiatru kierunkiem rzutu, można wziąć większy i cięższy bumerang; jednak w Irlandii wieje tak często i tak mocno, że większość dni na bumerang się po prostu nie nadaje.

A może zamiast na wiatr utyskiwać, da się znaleźć rozrywkę w której wiatr, miast przeszkadzać, pomaga?

Latawce!

Ale nie takie małe, ledwo polatujące, które można kupić w sklepie z zabawkami i którymi nie da się sterować. Dzisiaj mieliśmy mocarny latawiec treningowy Radsails, 3m2 z czterema linkami. Drugi latawiec, to mały, 1.5m2, z przeznaczeniem towarzyskim; jeżeli trafi się ktoś kto będzie chciał popróbować, nie będę musiał mu dawać do ręki od razu dużego latawca.

Mały wiatr, a już trochę ciągnie.

Paczka z latawcami była tak lekka, że sprawiała wrażenie pustej. Latawce są uszyte z lekkiego materiału przypominającego ortalion. Nie ma w nich żadnych prętów ani rurek, ani innych sztywnych części. Obydwa latawce są typu foil kite. Latawiec taki ma dwie warstwy materiału, a w środku jest wypełniony powietrzem. Od nawietrznej strony latawca znajdują się otwory. Wchodzące nimi powietrze niejako nadmuchuje latawiec, który dzięki temu uzyskuje nieco sztywności; niedużo, ale wystarczająco, żeby w powietrzu działał jako jeden element, którego kształt podczas manewrowania tylko nieznacznie się zmienia.

Linki mają dwadzieścia pięć
metrów.

W złożonej formie są bardzo małe; większy latawiec składa się do wielkości podręcznika statystyki. Mniejszy osiąga rozmiar egzemplarza Boga Urojonego w miękkiej okładce.

Z tego co oglądałem na YouTube i czytałem na Wikipedii, naszych ulubionych źródłach informacji które są przez wszystkich uważane za wiarygodne, dopóki nie zostaną podane jako poparcie jakiegoś argumentu w dyskusji, latawiec może być wykorzystywany do napędzania najprzeróżniejszych środków lokomocji. Można jeździć na wózku (buggying), pływać na desce (kitesurfing), jeździć na desce z kółkami (kite landboarding), jeździć na dużych wrotkach, a nawet na snowboardzie, jeżeli znajdzie się jakiś płaski śnieg. W zasadzie dowolna płaska przestrzeń, po której można się jakoś poruszać w wyznaczonym kierunku, jest dobra.

Czy można jeździć tylko z wiatrem? Otóż niekoniecznie! Z tego co czytałem, można halsować! Jedyna różnica jest taka, że robi się wyłącznie zwroty przez rufę, więc trzeba mieć zwrotny środek lokomocji.

Kitesurfing wydaje się o wiele praktyczniejszym sportem niż na przykład windsurfing. Żeby uprawiać windsurfing, trzeba kupić dość kosztowny sprzęt, no i mieć samochód żeby to wszystko transportować. Dla porównania, do kitesurfingu czy kite landboardingu wystarczy latawiec który mieści się do plecaka i deska, którą można wziąć pod pachę. W przypadku kitesurfingu jest jeszcze potrzebna mokra pianka, bez której w Morzu Irlandzkim nie da się pływać nawet w lecie.

Tymczasem dzisiejszy pierwszy start był bardzo udany, choć bez szaleństw. Na razie uczę się sterowania latawcem.

Komentarze

  • Crash (2008-06-01 22:13:24):

    Fajna sprawa :) Ja mam dwulinkowy „wyczynowy” latawiec, ale jak na razie umiem zrobić nim jedynie ósemkę.

  • mamaT (2008-06-04 22:06:19):

    A filmiku by sie nie dało???

  • automaciej (2008-06-10 09:57:33):

    Drugie wyjście na latawce

    Wczoraj wiało trochę mocniej niż za pierwszym razem.

    Moje obserwacje:

    3m² to nie jest duża powierzchnia, przynajmniej przy tym wietrze jaki był wczoraj. Trochę ciągnie, ale z siłą nieporównywalnie mniejszą od mojej masy. Do skakania b