Dzień dobry, chciałbym się pokłócić

; kategorie: tłumaczenia

Wczoraj przeczytałem gorącą dyskusję pomiędzy ateistą i agnostykiem. Dawkinsa nie czytałem (dodałem go do listy), ale nawet i bez tego widzę jasno że agnostycyzm to zawracanie głowy. Ale nie o tym chciałem.

Prowadzenie dyskusji wcale nie jest łatwe. Wymaga znajomości kultury dyskusji, silnej kultury osobistej i konsekwencji, umiejętności zdefiniowania twierdzeń i stanowisk. Bezcenna jest też umiejętność szybkiego wykrywania błędów w rozumowaniu i tzw. czerwonych śledzi, czyli fałszywych tropów; elementów których zadaniem jest zaburzanie dyskusji tak, aby przeprowadzenie rozumowania do końca nie było możliwe.

Rodzajów czerwonych śledzi jest mnóstwo, na przykład dowód przez stwierdzenie, uwaga osobista, odwołanie do większości lub kukła. Mamy to wszystko nawet skatalogowane. Niestety, katalog fałszywych tropów jest po angielsku ― nie znalazłem niczego takiego w języku polskim.

Być może dlatego tak trudno jest Polakom prowadzić dyskusje. Nikt tego nie uczy w szkołach i sami nawet nie wiemy, kiedy prowadzimy błędne rozumowanie. Myślałem nawet o tym żeby przetłumaczyć Fallacy Files na polski, ale jest to naprawdę dużo roboty i nie byłbym w stanie doprowadzić tego do końca sam.

Znalazłem inną rzecz, nieco bardziej rozrywkową, którą byłem w stanie przetłumaczyć na szybko: Klinika kłótni.

(Tego nie ma we fragmencie z Youtube)

Recepcja w czymś w rodzaju biurowca.

Recepcja: Słucham pana.

Mężczyzna: Chciałbym się pokłócić.

Recepcja: Oczywiście, proszę pana, czy był pan tu już kiedyś?

Mężczyzna: Nie, to jest pierwszy raz.

Recepcja: Rozumiem. Interesuje pana pełna kłótnia, czy myślał pan raczej o kilku?

Mężczyzna: A ile by to kosztowało?

Recepcja: Jeden funt za pięciominutową kłótnię, ale tylko osiem funtów za dziesięć.

Mężczyzna: Myślę że najlepiej będzie jeżeli zacznę od jednej i zobaczę jak mi będzie szło. W porządku?

Recepcja: W porządku. Zobaczę kto jest teraz wolny. Pan Du-Bakey jest wolny, ale on bywa trochę pojednawczy… Tak, proszę spróbować z Panem Barnardem ― pokój 12.

Mężczyzna: Dziękuję.

(Tu zaczyna się fragment z Youtube)

Mężczyzna puka do drzwi.

Pan Vibrating: (z pokoju) Proszę wejść.

Mężczyzna wchodzi do pokoju. Pan Vibrating siedzi przy biurku.

Mężczyzna: Czy to jest pokój do kłótni?

Pan Vibrating: Już panu mówiłem.

Mężczyzna: Nie, nie powiedział pan.

Pan Vibrating: Owszem, powiedziałem.

Mężczyzna: Kiedy?

Pan Vibrating: Przed chwilą!

Mężczyzna: Nie, nie powiedział pan.

Pan Vibrating: Powiedziałem.

Mężczyzna: Nie.

Pan Vibrating: Tak.

Mężczyzna: Nie.

Pan Vibrating: Mówię panu że powiedziałem!

Mężczyzna: Nie powiedział pan!

Pan Vibrating: Przepraszam, czy to jest pięciominutowa kłótnia czy całe pół godziny?

Mężczyzna: A, to tylko pięć minut.

Pan Vibrating: W porządku. (notuje, mężczyzna siada) Dziękuję. Swoją drogą, powiedziałem.

Mężczyzna: Z całą pewnością, nie powiedziął pan.

Pan Vibrating: Może ustalmy najpierw tę jedną rzecz… Z całą pewnością, powiedziałem panu!

Mężczyzna: Nie powiedział pan.

Pan Vibrating: Powiedziałem.

Mężczyzna: Nie.

Pan Vibrating: Tak.

Mężczyzna: Nie.

Pan Vibrating: Tak.

Mężczyzna: Nie.

Pan Vibrating: Tak!

Mężczyzna: Przecież to nie jest argument.

Pan Vibrating: Jest.

Mężczyzna: Nie, nie jest, to jest tylko zaprzeczanie.

Pan Vibrating: Nie, nie jest.

Mężczyzna: Jest.

Pan Vibrating: Nie jest.

Mężczyzna: Jest. Właśnie mi pan zaprzeczył.

Pan Vibrating: Nie, nie zaprzeczyłem.

Mężczyzna: O tak, zaprzeczył pan!

Pan Vibrating: Nie nie nie nie nie.

Mężczyzna: Dopiero co pan zaprzeczył!

Pan Vibrating: Nie, nonsens!

Mężczyzna: Ależ to jest jałowa dyskusja.

Pan Vibrating: Nie, nie jest.

Mężczyzna: Przyszedłem tu żeby porządnie podyskutować.

Pan Vibrating: Nie, nie po to; przyszedł pan po to żeby się pokłócić.

Mężczyzna: No, kłótna to nie jest to samo co zaprzeczanie.

Pan Vibrating: Może być.

Mężczyzna: Nie, nie może. Argument to seria połączonych wypowiedzi których celem jest ustanowienie ostatecznego twierdzenia.

Pan Vibrating: Nie, nie jest.

Mężczyzna: Jest. To nie jest po prostu zaprzeczanie.

Pan Vibrating: Proszę pana, jeżeli mam się z panem kłócić, muszę zająć inne stanowisko.

Mężczyzna: Ale nie chodzi o mówienie po prostu „Nie, nie jest”.

Pan Vibrating: Owszem, chodzi.

Mężczyzna: Nie, nie chodzi o to! Dyskusja to proces intelektualny… zaprzeczanie to automatyczne mówienie czegoś przeciwnego do tego co mówi druga osoba.

Pan Vibrating: Nie, nie jest.

Mężczyzna: Jest.

Pan Vibrating: Wcale nie.

Mężczyzna: Ależ, doprawdy!

Pan Vibrating:(dzwoni dzwonkiem na stole) Dziękuję, miłego dnia.

Mężczyzna: Co?

Pan Vibrating: Już. Miłego dnia.

Mężczyzna: Ale właśnie zaczęło być interesująco!

Pan Vibrating: Przykro mi, pięć minut się skończyło.

Mężczyzna: To nie było pięć minut!

Pan Vibrating: Obawiam się że było.

Mężczyzna: Nie było.

Pan Vibrating: Przykro mi, ale nie wolno mi już się kłócić.

Mężczyzna: Co!?

Pan Vibrating: Jeżeli chce pan żebym dalej się kłócił, musi pan zapłacić za kolejne pięć minut.

Mężczyzna: Nie minęło przecież pięć minut, daj pan spokój! (Pan Vibrating rozgląda się tak jak by mężczyzny w ogóle tam nie było) To jest niewiarygodne.

Pan Vibrating: Naprawdę mi przykro, ale mówiłem panu że nie wolno mi się kłócić o ile pan mi nie zapłaci.

Mężczyzna: A. No dobra. (płaci) Masz pan.

Pan Vibrating: Dziękuję.

Mężczyzna: Więc?

Pan Vibrating: Co więc?

Mężczyzna: Pięć minut nie minęło.

Pan Vibrating: Mówiłem że nie wolno mi się kłócić dopóki pan mi nie zapłaci.

Mężczyzna: Przed chwilą zapłaciłem.

Pan Vibrating: Nie zapłacił pan.

Mężczyzna: Ależ tak! Tak! Tak!

Pan Vibrating: Nie, nie zapłacił pan.

Mężczyzna: Panie, nie mam ochoty się o to kłócić.

Pan Vibrating: Przykro mi, ale nie zapłacił pan.

Mężczyzna: Aha! Skoro nie zapłaciłem, to dlaczego właściwie pan się kłóci? Mam cię panie kochany!

Pan Vibrating: Nie nie ma pan.

Mężczyzna: Mam, mam. Skoro się pan kłóci, musiałem zapłacić.

Pan Vibrating: Niekoniecznie. Mogę się kłócić w czasie wolnym.

Mężczyzna: Mam tego dość.

Pan Vibrating: Nie ma pan.

Komentarze

  • dunDer (2007-06-02 15:13:14):

    „Być może dlatego tak trudno jest Polakom prowadzić dyskusje. Nikt tego nie uczy w szkołach i sami nawet nie wiemy, kiedy prowadzimy błędne rozumowanie.”

    Praktyka czyni mistrza jak to się mówi. Zapewne każdy sobie zdaje sprawę, jak ciężko jest przekonać kogoś do swoich racji, bo z reguły dużo bardziej ważna jest właśnie forma, a nie sama treść. Oczywiście sama wiedza teoretyczna nie wystarczy, bo człowiek to nie maszyna którą można po prostu dobrze zaprogramować – ulega także emocjom i czasami popełnia błędy, które działają na jego szkodę. Jedyną metodą na opanowanie sztuki dyskusji jest po prostu dyskutowanie i analizowanie popełnianych błędów, tak aby ustrzec się przed nimi w przyszłości. Żadna szkoła nie pomoże, jeśli człowiek sam nie będzie chciał nad sobą popracować.
    W każdym razie warto się kształcić nieustannie w tym kierunku (bo to proces, którego uczyć się trzeba cały czas, a kresu tej nauki się raczej nie zobaczy), bo czyż umiejętność przekonywania innych nie jest największą władzą jaką może posiąść człowiek? ;)

  • hcz (2007-06-04 01:00:06):

    Jeśli tylko masz do mnie choć trochę zaufania, przesuń Dawkinsa na początek listy. Niewiele ryzykujesz — nawet jeśli okaże się że kompletnie nie podzielasz jego poglądów to facet ma naprawdę niezłe poczucie humoru…

    @dunDer: Tutaj akurat całkowicie podzielam Twój pogląd. Dlatego nie mam Ci za złe argumentów „ad personam” i mam nadzieję, że wybaczysz mi podobne nieczyste zagrania. Ale nawet jeśli pominiemy te „faule” to rozgrywka nie była „fair”, szczególnie z mojej strony. Napiszę w najbliższym czasie notkę na ten temat na moim blogu.

  • mamaT (2007-06-05 11:43:43):

    (cytuję) -moim zdaniem istnieje zycie na Marsie – jesteś gotów uwierzyć w każdą bzdurę ponieważ twój ojciec był alkoholikiem!

  • Monika (2007-08-17 03:55:45):

    Fallacyfiles.org to doskonala kopalnia błędnych argumentów. Myślę, że oswiecenie 40 milionów Polaków jest warte wysiłku stworzenia takiego rejestru po polsku. Naprawde nie ma nigdzie czegos podobnego w naszym języku?

  • Automaciej (2007-08-17 03:58:57):

    Jest trochę na ten temat na polskiej Wikipedii, ale żeby zrobić z tego naprawdę użyteczny materiał, należałoby trochę nad tym jeszcze popracować. Sam myślałem żeby się tym zająć, ale w końcu nie udało mi się za to zabrać. Główny problem to organizacja materiału, który tam jest.

  • Blog Michała Górnego (2008-04-06 22:29:57):

    #143

    Umieranie dla idei? Automaciej napisał kiedyś
    parę słów
    o dyskutowaniu. Wspomina tam o „czerwonych śledziach” — dla mnie poniesienie śmierci na rzecz idei to właśnie
    taki, wyjątkowo śmierdzący śledź.

  • Hahaha (2009-06-20 19:13:10):

    Hahaha. Co za bez sensowna rozmowa…To jest żenujące wg mnie :D <hahaha> Śmieje się z tego.